Życie po sezonie, czyli bezrobocie nad morzem

Jest lato. Wszystko tętni życiem. Małe nadmorskie miasteczka pełne są turystów, nigdzie nie ma wolnych miejsc. Na tony, można liczyć sprzedane smażone ryby, gofry z owocową posypką, tanie perfumy, ręczniki plażowe. Oblegane są wszystkie sklepy spożywcze gdzie od rana do nocy są klienci. Kupują wszystko jak szarańcza. W takim okresie każda para rąk do roboty się przyda. Prosta kalkulacja, skoro wykupione są wszystkie noclegi Władysławowo blisko morza, to znaczy że we wszystkich sklepikach i smażalniach, pubach, po prostu mus być ruch. Ale co się dzieje z tymi ludźmi którzy tam po prostu mieszkają po sezonie? My wszyscy znamy nadmorskie miejscowości z tego tłoku, przepychu i ścisku. Ale czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym z czego żyją mieszkańcy tych miast po sezonie, gdzie nawet pies z kulawą nogą po ulicy nie chodzi? Kiedy jest październik, listopad. Kiedy zaczynają się wichury, deszcze i wreszcie śnieg. Przecież wtedy, wszystko jest zamknięte na cztery spusty! Oni na szczęście też mają swoje metody na przetrwanie. Mieszkańcy nadmorskich miejscowości, zazwyczaj konsumują wtedy zapasy finansowe, które nagromadzili w sezonie letnim.